Na narty z początkiem kwietnia? Dzięki mikroklimatowi jest to możliwe

0
604

Zeszłoroczny sezon narciarski został brutalnie zerwany przez pandemię i rządowe obostrzenia. Zupełnie inaczej jest teraz – ograniczenia nie wpływają na dostępność stoków, narciarzom sprzyja też wyjątkowo korzystna aura. Pytanie, które zadaje sobie teraz wielu miłośników sportów zimowych brzmi: jak długo będzie można jeszcze w Sudetach pojeździć?

Odpowiedź jest złożona i nieoczywista. Zależy też od tego, o którym z miejsc na Dolnym Śląsku mówimy. Przyglądając się warunkom na przestrzeni ostatnich lat, ale przede wszystkim analizując aurę, z jaką mieliśmy do czynienia w tym sezonie oraz unikalne cechy np. ośrodka w Zieleńcu, szanse na jazdę nawet na początku kwietnia są całkiem spore.

Mikroklimat

Zima w regionie przyszła na dobre z początkiem grudnia. Od tego czasu w większości narciarskich kurortów panują naprawdę dobre warunki. Oczywiście im wyżej, tym lepiej. Ale od tej zasady bywają również wyjątki. Bo czasem nie wysokość, a klimat odpowiadają za temperaturę i ilość opadów śniegu.

150 dni sezonu narciarskiego – na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe. Ale to właśnie dzięki unikalnemu nie tylko w skali regionu mikroklimatowi w Zieleńcu, części Dusznik-Zdroju, śnieg leży tu wyjątkowo długo. Oczywiście sam śnieg o tej porze roku w górach nie jest czymś niespotykanym. Chodzi jednak o pokrywę i jakość nawierzchni umożliwiającej swobodną jazdę na nartach czy snowboardzie. Dlaczego tak się dzieje?

Przede wszystkim to zasługa dwóch wzajemnie oddziałujących na siebie czynników: wyjątkowego układu mas ciśnieniowych powietrza i ukształtowania terenu. Bez wchodzenia w specjalistyczną nomenklaturę, tę specyficzną relację można sprowadzić to tego, że dzięki niej w Zieleńcu częściej pada śnieg, dłużej zalega na stokach, jest też pod Orlicą przeważnie nieco chłodniej niż w innym sudeckich rejonach. Istotne jest też, że wiatr, choć ponad koronami drzew bywa bardzo silny, niespecjalnie hula po zieleniec kich stokach. Co nie jest bez znacznie dla utrzymania odpowiednich warunków narciarskich.

Zima 2.0

Warto podkreślić, że od wielu sezonów nie było pod Orlicą tak dobrych warunków przez tak długi czas. Praktycznie tylko kilka dni u progu nowego roku przyniosło większe ocieplenie, jednak nie wpłynęło to na ograniczenie pracy kolei czy liczby otwartych tras.

Znakomite warunki panowały przez cały czas zimowych ferii, nie zmieniły się też one już po ich zakończeniu. Optymizmem napawają wnioski płynące z analizy prognozy pogody na najbliższe dni – mróz, opady śniegu, coraz śmielej zaglądające przez góry słońce.

Obecnie w Zieleńcu pracują wszystkie koleje i wyciągi (jest ich w sumie 31), czynne są również wszystkie trasy. Ze względu na łagodne nachylenie i szerokość są one szczególnie polecane najmłodszych i początkującym – stwarzają idealne warunki do nauki jazdy i szlifowania umiejętności. Również od 9:00 do 21:00 pracują liczne szkoły narciarskie oraz wypożyczalnie sprzętu.

Wydaje się, że marzec pod względem możliwości jazdy na nartach czy deskach w Zieleńcu jest niezagrożony. Alpejski klimat, więcej słońca, dłuższy dzień – to wszystko sprawia, że coraz częściej goście zaczynają odpuszczać szczyt sezonu (święta i ferie), planując wypad na narty właśnie w marcu. Niestety w tym roku Święta Wielkanocne
wypadają dopiero w trzecim tygodniu kwietnia, więc połączenie nart ze świątecznym wypoczynkiem będzie teoretycznie niemożliwe. Ale praktycznie zdarzyć się może przecież wszystko.